środa, 27 marca 2013

Dzień wagarowicza ... Tylko ...

Życie bywa okrutne ... Gdy patrzę na świat dookoła - załamuję się. Próbuje , staram sie i nic nie wychodzi. Na koniec ludzie mają pretensję, że wole świat opisany w książkach niż ten realny... Dziwią się, że rysuje rzeczy straszne, rzeczy dziwne, rzeczy smutne... Cmentarze, krew, potwory, demony. Cóż, może kiedyś będzie lepiej... Ale będę dzielna . Nie załamę się i przeżyje...
A tym czasem będę cieszyć się dniem teraźniejszym , a mianowicie dniem wagarowicza , który spędziłam z przyjaciółmi i był cudowny !

Dodam niżej kilka moich zdjęć, bo reszta towarzyszy by mnie zabiła gdybym upubliczniła ich zdjęcia .
Byłam w krótkich spodenkach , rajtuzach i podkolanówkach pierwszy raz w życiu , i przyznam że spodobał mi się ten komplet . Może zacznę się ubierać tak częściej . 
Nie robiliśmy nic ciekawego . Pierw na godzinkę pojechaliśmy do galerii , gdzie po prostu szwędaliśmy się bez celu , a potem stwierdziliśmy że zielona budka (sklep z lodami) jest już otwarty więc wróciliśmy do centrum. Zjadłam 1 wielkiego loda 850 mililitruw o smaku ''Zupa Iglesisas'' , czy coś takiego.... Smakowało to jak ajerkoniak z czymś bananowym i czekoladą ... Na prawde nie wiem jak to określić . 
Później było mi zimno i ledwo zjadłam tego loda , ale jednak , chwilę potem  kupiłam sobie mrożonego Frugo , by przestało mnie mulić ... Wreszcie ruszyliśmy dalej ! 


Wszyscy zjedli , ja zmarzłam , ale cóż ... Rozgrzałam się uciekając przed kolegą ;) 
Później poszliśmy do biblioteki .Byłam zła bo nie wzięłam książek i miałam tylko jedną wolną do wypożyczenia :/ W między czasie mój towarzysz w podróży zgubił karte pamięci , po tym jak szarpał się ze mną na chodniku. Tym razem go oszczędziłam i nie zaliczył spotkania z glanem . Na koniec zostałam tylko ja z przyjaciółką, więc wróciłyśmy do parku, wyskoczyłyśmy z  kurtek i by uhonorować pierwszy dzień wiosny zrobiłyśmy sobie zdjęcia

Daje wam teraz odetchnąć od czytania . Życzę wam wesołych świąt , smacznego jajka , kiełbaski , żeby wam barwniki przez skorupe nie przesiąkły , dobrej sałatki jarzynowej i zebyście się nie rozchorowali ! 


 


Daję wam jeszcze piosenkę wokalisty z zespołu Panik , który niestety się rozpadł , ale panowie najwyraźniej tworzą solo , i dobrze im to wychodzi . Tak więc Frank Ziegler - Lass und Los . Możecie mówić , że to smutne i nie w moim stylu i ... NIEMIECKIE , ale mi to nie przeszkadza . 


3 komentarze:

  1. Rany, miałaś udany dzień wagarowicza! Ja swój spędziłam w domu z przyjaciółkami i nie zrobiłyśmy nic szalonego ani zdjęć... Eh... :<
    Najważniejsze, że nie było się w szkole! XDDD
    Nie lubię ajerkoniaku, fuj o.o
    Ładne zdjęcia, jeju! Ano, stylizacje z zakolanówkami są cudowne i tak, ubieraj się tak częściej! :3
    Wesołego Zmartwychwstania <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień wagarowicza zawsze spoko ^^ Tylko pogoda taka dupawa lekko na cieszenie się ucieczkami...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja wagaruję nawet, gdy nie ma tego specjalnego dnia ;p

    OdpowiedzUsuń

Cześć !
Jestem ci bardzo wdzięczna za to,że tu zajrzałeś :3
Zostawisz komentarz ? Postaram się odwdzięczyć!
P.S. Komentarze nieodnoszące się do notki i z linkami do blogów,konkursów itp. będą usuwane.